26 lutego 2014

Rozdział 8

Od powrotu do domu Magda i Andreas kontaktowali się ze sobą codziennie. Rozmawiali ze sobą na Skype i Facebooku, pisali smsy. Dziewczyna mieszkała już z Marleną w ich wynajętym mieszkaniu, coraz bardziej klimatyzowała się w mieście. Andi jeździł na treningi i odpoczywał, ponieważ następny konkurs miał dopiero 9 sierpnia. 

~Andreas~
Obudziłem się dosyć wcześnie, była godzina 7 rano, a mogłem spokojnie pospać do 10. Trening miałem dopiero o 15. Jednak nie mogłem spać. Myślałem o tym, jaki prezent sprawić Magdzie na jej szesnaste urodziny, które były za dwa dni, czyli siódmego sierpnia. Przekręcałem się z boku na bok, nie mogąc wymyślić czegoś sensownego. Około godziny ósmej, w końcu mnie olśniło. Sprawdziłem najbliższe loty do Polski, pojechałem do jubilera i zadzwoniłem do Marl.
- Będzie mi potrzebna twoja pomoc.
-A może najpierw takie "cześć"?- odpowiedział mi głos w słuchawce- O co chodzi?
-Wiesz, że niedługo są urodziny Magdy, nie? Będzie mi potrzebne miejsce do spania jutro wieczorem, ale tak żeby Mag się o tym nie dowiedziała.
-Co ty kombinujesz Wellinger?- zapytała podejrzliwie Marlena.
-Chcę zrobić dla niej niespodziankę. Po prostu znajdź mi kogoś, kto mnie przenocuje, proszę- powiedziałem błagalnym tonem, który poskutkował.
-Okej, załatwione. Wyślę ci adres jak kogoś znajdę.
-Dziękuję! A i jeszcze jedno...- dodałem niepewnie.
-Co?
-Bo ja kompletnie nie znam miasta... Czy ten ktoś mógłby po mnie przyjechać na lotnisko?
-Jej, ty to masz wymagania- zaczęła zrzędzić- Ale jesteś chłopakiem mojej przyjaciółki, wybaczę ci to. Przyjadę z tym kimś po ciebie. Na twoim miejscu nie kontaktowałabym się teraz z Madzią. Chyba nie chcesz wypaplać jej niespodzianki, prawda?
-Dzięki po raz kolejny. Chyba masz rację, spróbuję się z nią nie kontaktować- powiedziałem cześć i się rozłączyłem. W dobrym nastroju poszedłem na trening.

Trener stwierdził, że skakałem "jak na skrzydłach". To prawda. Dzięki dobremu humorowi rozpierała mnie energia i mogłem skakać nawet po 300 metrów. Co prawda skoki były znacznie krótsze, ale i tak prezentowały się świetnie.
-Widać, że bycie w związku ci służy, Andi- powiedział, kiedy schodziłem ze skoczni. Stanąłem jak wryty, skąd on mógł to wiedzieć? Ach, tak. Zapewne to sprawka Freitaga. Nie dałem po sobie poznać, że jestem lekko poirytowany i wykorzystałem okazję:
-Trenerze, czy mógłbym wziąć "wolne" od treningów do 8 sierpnia? Myślę, iż moja forma jest wystarczająco dobra, żeby odpuścić sobie te dwa ostatnie.
-No nie jestem tego pewny chłopcze. A co jest powodem tego, że cię nie będzie?
-Chciałem wybrać się do Polski. Wie pan, moja dziewczyna ma siódmego urodziny. Chciałbym je z nią spędzić...
-Pierwszy i ostatni raz się na to zgadzam. Jesteś młody, masz prawo się zakochać. Ale pamiętaj, że gdy wrócisz masz być zwarty i gotowy do ćwiczeń, a co najważniejsze- trzeźwy.
-Będę,będę- zapewniłem go- Dziękuję bardzo!
-No idź już, idź.

~Magda~
Dzień zapowiadał się dziwnie. Obudziłam się w południe. Zdziwiło mnie, że nie ocknęłam się,gdy Marlena wstawała. Byłam sama w domu, co było podejrzane, gdyż wcześniej jak przed 14, nie wychodziłyśmy z domu na miasto. Nie czekał na mnie sms od Andiego jak co rano. 
-Gdzie byłaś?- zapytałam przyjaciółkę, kiedy wróciła do mieszkania o 19.
-Musiałam załatwić kilka spraw.
-Przez cały dzień?
-Tak, zeszło mi się trochę. Spotkałam na mieście Klaudię i poszłyśmy na kawę. A ty co robiłaś dzisiaj?
-Sprzątałam i oglądałam filmy. Andreas w ogóle nie dał o sobie znaku życia. Napisałam do niego, do tej pory nie otrzymałam odpowiedzi.
-Może trening mu się przedłużył.Wiesz jak jest, dziewiątego ma przecież konkurs. Na pewno jutro do ciebie napisze.

Następny dzień okazał się być taki sam- zero odpowiedzi. Zaczęłam już się tym martwić. Do głowy przychodziły mi różne myśli, aż zwariować było można. Marl postanowiła, że pójdziemy na zakupy, ponieważ stwierdziła, iż nie wytrzyma ze mną sekundy dłużej, gdy się tak zamartwiałam. Nie miałam najmniejszej ochoty na wyjście do galerii, ale jak przyjaciółka się uprze to nie ma szans na sprzeciw. Właśnie taka była Marlena, ale za to właśnie ją uwielbiałam. Potrafiła mnie rozweselić nawet wtedy, kiedy miałam największą chandrę. 
Namówiła mnie na kupno sukienki, która nadawała się raczej na imprezy. W ogóle nie była mi potrzebna, no ale Marl ma dar przekonywania. Nie była taka droga, bo upolowana na wyprzedażach, co również przyczyniło się do zakupu. 
Poszłam spać dosyć wcześnie, gdyż miałam już dość tych wszystkich niepokojących myśli, krążących w moim umyśle. 

Rano zostałam gwałtownie obudzona przez przyjaciółkę, co bardzo mi się nie spodobało. Jednak, gdy ujrzałam w kuchni ciasto z napisem "Wszystkiego najlepszego Magda", rozchmurzyłam się. Zupełnie zapomniałam o moich urodzinach. Pomyślałam życzenie i zdmuchnęłam świeczki. Chciałabym żeby Andreas był przy mnie-pomyślałam. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam...JEGO!
Kolana się pode mną ugięły. Serce zaczęło mocniej bić, a ręce drżały. Nie wierzyłam własnym oczom. Stałam jak słup soli, ale na ziemię sprowadził mnie głos, który rozgrzał moje serce do czerwoności:
-Wszystkiego najlepszego Madziu!
Rzuciłam mu się na szyję, nie chcąc go już nigdy puścić. Tak bardzo się o niego martwiłam! A on przyjechał do Polski dla mnie. Był po prostu idealny.
Rozpakowałam małe pudełeczko podarowane przez Andiego. W środku był naszyjnik i zawieszka w kształcie litery A wysadzana małymi diamencikami. Żebyś zawsze miała kawałek mnie przy sobie- powiedział. Pocałowałam go nie mogąc nadal uwierzyć w to, że jest tu ze mną. To było zbyt piękne żeby było prawdziwe!
-Kiedy tu przyjechałeś?
-Wczoraj rano, przenocowałem u Konrada, waszego znajomego- odpowiedział.
-Skąd go znasz?- zapytałam lekko zdziwiona.
-Marlena mnie z nim zapoznała.
-A to dlatego jej nie było cały dzień! Nie ładnie tak ukrywać sekrety przed swoją przyjaciółką- powiedziałam do niej.
-Oj tam, to było w słusznej sprawie- usprawiedliwiała się- Chyba nie jesteś na mnie zła?
-Oczywiście, że nie jestem. Dzięki tobie Andreas jest tu ze mną- odpowiedziałam, po czym cmoknęłam ją w policzek. Dwie najważniejsze osoby w moim życiu są teraz obok mnie. Czułam się jakbym była w niebie.


Razem z Marleną i kilkoma znajomymi poszli uczcić urodziny do klubu. Przydała się jej zakupiona sukienka. Impreza była świetna. Większość czasu spędzała z Andim, który jako najstarszy z paczki miał ukończone osiemnaście lat- już nie długo dziewiętnaście- kupił im kilka piw. Około 3 w nocy wrócili padnięci do domu. Magda poszła pod prysznic, a Wellinger rozłożył się wygodnie na kanapie i rozmyślał. Cieszył się, że ma tak wspaniałą dziewczynę. Pogrążony w rozmyślaniach nawet nie zauważył, kiedy dziewczyna siadła koło niego.
-O czym tak myślisz?- zapytała
-O tobie. O tym jakie mam szczęście, że cię spotkałem. Zmieniłaś mnie, mimo tak krótkiego czasu. Kto wie co teraz bym robił? Może podrywałbym nadal każdą dziewczynę, a potem szybko o niej zapominał, tak jak po zerwaniu z Sarahą. Dzięki tobie jestem lepszym człowiekiem. Kocham Cię.
-Ja ciebie też kocham- odpowiedziała po czym się do niego przytuliła- Wiesz co, znalazłam zdjęcie z klubu,  w którym byłam jak przyjechałam do Wisły.W tle był chłopak bardzo podobny do ciebie. Byłeś wtedy tam?
Widziała, że się waha. W końcu powiedział:
-Tak, byłem wtedy tam. Widziałem ciebie, ale nie podszedłem, bo myślałem, że Patrick jest twoim chłopakiem. Trzymaliście się razem i nie chciałem wam przeszkadzać- czuł jak zaczyna się rumienić.
-To słodkie, ale podczas konkursu jednak do mnie zagadałeś...
-Bo już nie mogłem się powstrzymać. Widziałem cię w oknie hotelowym jeszcze tego samego dnia, co byłaś w klubie.
-Jak to? Ja ciebie nie widziałam.
-Podziwiałaś wtedy góry.
-Kurcze, czasami za bardzo odrywam się od rzeczywistości- zaśmiała się, po czym pocałowała go w usta. On odwzajemnił jej pocałunek z większą zachłannością.

~Magda~
Obudziłam się rano, czując chłód. Nie czułam ciepła towarzyszącego przy zasypianiu, ciepła jego ciała. Leżałam w łóżku sama, a kołdra na podłodze. Do niczego nie doszło- wyprzedzając wasze myśli.
Z kuchni dobiegały mnie odgłosy krzątaniny i przepiękny zapach. Wchodząc do pomieszczenia, powitał mnie promienny uśmiech i długi buziak Andreasa. Na śniadanie zrobił pyszne naleśniki z sosem czekoladowym.
-Z dnia na dzień coraz bardziej się w tobie zakochuję- powiedziałam, kończąc posiłek.
-Mam tak samo, słoneczko- odpowiedział, po czym dał całusa w czoło. Zauważyłam, że nad czymś intensywnie rozmyśla.
-Dziś popołudniu muszę wracać do Niemiec- zaczął- Jutro jest konkurs. Tak bardzo nie chcę cię zostawiać. Chciałbym spędzić z tobą więcej czasu. Nie widzieliśmy się przecież ponad tydzień.
-Masz jechać i wygrać te zawody, rozumiesz? Skoki są najważniejsze, a ty nie możesz ich sobie odpuszczać.
-Nie, to ty jesteś najważniejsza.
-W tej chwili się mylisz. Ja będę przy tobie zawsze, natomiast konkursy się nie powtarzają. Zobaczymy się przecież w te wakacje- powiedziałam i pocałowałam go namiętnie.
-Masz rację. Jeśli wygram, kupię ci wielki kosz kwiatów. Potrafisz mnie dobrze zmotywować- odparł i puścił oczko.

Po śniadaniu poszliśmy na spacer do pobliskiego parku. Nawet w Polsce nie był do końca anonimowy. Dwie dziewczyny poznały go, poprosiły o autografy i zdjęcia. Zauważyły, że szliśmy za rękę.
-Jesteście parą?- zapytały.
-Tak- odpowiedział Andi bez wahania. Bardzo się z tego ucieszyłam, ponieważ niektórzy sportowcy ukrywają swoje związki, po to by być bardziej rozchwytywanymi przez fanki. On taki jednak nie był. To był MÓJ Andreas.

~Andreas~
Czas pożegnania przyszedł zbyt szybko. Tak bardzo chciałem zostać w Polsce z Magdą. Jednak wiedziałem, że to nierealne. Stałem z walizką na lotnisku, tuląc moją dziewczynę. Nie miałem zamiaru jej w ogóle puszczać, ale usłyszałem głos, który nakazywał udać się do miejsca odlotów mego samolotu. Na koniec jeszcze ją pocałowałem i poszedłem do hali odlotów. Widziałem jak mi macha, zanim zniknęła w tłumie.

__________________________________________________________
Wiem, wiem. Dodaję rozdziały bardzo wolno. Ostatnio nie mam czasu na pisanie przez tą cholerną szkołę, no ale cóż. Trzeba to wszystko przeżyć, w końcu to ostatnia klasa...
A dziś zawody w Falun. Trzymamy mocno kciuki za naszych reprezentantów i niemiecki team. 

6 komentarzy:

  1. nowy rozdzialik, omomomom :3

    Boziu, ileż tutaj miłości :3

    Magda i Andreas to dwa słodziaki, zazdroszczę im.

    czekam na następny rozdział.

    pozdrawiam gorąco i życzę bardzo dużo weny, chęci i przede wszystkim czasu na dalsze pisanie, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział piękny, to co że musimy na niego czekać, warto :-)
    Ta miłować aż razi w oczy, ale, to dobrze.
    Życzę czasu bo pewnie wena jest. Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. To takie słodkie . Mogłabym to czytać i czytać , dobrze że Andi się o nią troszczy i poświęca się i przyjeżdża do niej. Podoba mi się :-) Czekam na więcej i zapraszam do siebie .

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe ;)
    http://iiga-aa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo spodobał mi się twój blog, dlatego postanowiłam nominować go do Liebster Blog Award na moim: http://skokwprzeznaczenie.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń