26 stycznia 2014

Rozdział 2

-No, ale mamo! Proszę!- dochodziły krzyki z kuchni.
-Nie ma mowy Magda. Nie pojedziesz sama do Zakopanego!
Poranna, piątkowa sprzeczka między matką, a córką trwała w najlepsze.
-Dlaczego?! Mam prawie 16 lat!
-Bo po pierwsze nie jesteś jeszcze pełnoletnia, a po drugie, było o tym myśleć w grudniu. Teraz już na pewno nie ma wolnych miejsc w hotelach. Jest 10 stycznia, a zawody są 16.
-Ale jakbym bardzo uważała i dzwoniła co 2 godziny? -upierała się dziewczyna.
-Nie ma mowy!- kategorycznie stwierdziła mama.
Do pomieszczenia wszedł ojciec i próbował uspokoić towarzystwo:
-Co tu się dzieje? Spokojnie. Czy wy nie możecie porozmawiać bez wrzasków?
Magda wytłumaczyła całą sytuację ojcu, a on rzekł na to:
-Jestem po stronie matki. Jesteś jeszcze za młoda. Za rok pojedziesz.
- Za rok?! Ja nie wytrzymam roku. Tak bardzo chciałabym zobaczyć skoczków w Zakopanem- żaliła się dziewczyna. Mówiąc "skoczków" miała na myśli tego jednego, konkretnego- Wellingera. Jednak nie wspomniała o tym rodzicom.
-A czy w lipcu nie odbywa się w Wiśle Letnie Grand Prix?- zapytała mama, na co w szarych oczach córki, rozbłysły iskierki.
-Tak są. Odbywają się 25-26.
-No to już wiemy, gdzie i kiedy jedziemy na wakacje- powiedział radośnie ojciec.
-Dziękuję wam, dziękuję! Będę mogła zabrać ze sobą Marlenę?- cieszyła się Madzia.
-Jeśli jej rodzice się zgodzą, to oczywiście kochanie.
-Jesteście najlepszymi rodzicami!
Dziewczynę zalała fala radości. Dwie minuty później biegła już do pokoju, by zadzwonić do przyjaciółki i przekazać jej dobrą nowinę.

Do wyjazdu Magda przygotowywała się już w czerwcu. Razem z Marl poduczały się z języka angielskiego, by móc swobodnie rozmawiać ze skoczkami. Szesnastolatka pragnęła porozmawiać z Andreasem. Gdyby zamienił z nią chociaż dwa zdania byłaby wniebowzięta!
Z pewnych źródeł dowiedziała się, że Welli zerwał z dziewczyną i do tej pory jest singlem. To cieszyło ją jeszcze bardziej. Wiedziała, iż ma zbyt wybujałą wyobraźnię, ale to sprawiało jej tyle radości. Nie chciała tego sobie odmawiać.

24 lipca- dzień wyjazdu w końcu nadszedł. Cała czwórka wyjechała z domu o godzinie 7 rano. Toteż wszyscy -oprócz kierowcy, ojca- smacznie spali. O 15 przyjechali do hotelu i odebrali klucze do dwóch pokoi.
-Za pół godziny zejdźcie do restauracji na obiad- rzekła mama.
Pokiwały głowami i poszły się rozpakować.
Okna miały z widokiem na przepiękne góry i budynek, w którym  mieszkali skoczkowie. Z czego dziewczyny cieszyły się jeszcze bardziej.
Po obiedzie postanowiły, że rozejrzą się po okolicy razem z papierowym przewodnikiem.
Przechadzając się po Wiśle widziały skoczków z Norwegii. Zrobiły sobie z nimi zdjęcia i otrzymały autografy. Nagle na Magdę wpadł chłopak, po którego stroju było można poznać, że biegał.
-Sorry. | Przepraszam.
-Nothing happened. |Nic się nie stało - odpowiedziała dziewczyna nawet na niego nie spoglądając. Spojrzała na przyjaciółkę, a ta miała bardzo zdziwioną i oszołomioną minę. Po kilku sekundach udało się jej prawie wykrzyczeć:
-Boże, dziewczyno! Widziałaś kto to był?!

__________________________________________________________
Mam wrażenie, że temu rozdziałowi coś brakuje, ale to pozostawiam już Waszej ocenie. :)

10 komentarzy:

  1. Jejku, czemu takie króciutkie rozdziały? Już mi się podoba, bobaterka jest moją imienniczką. Ha. Wszystkie Madzie to fajne dziewczyny ;) Hm czy na Madzie wpadł Wellinger? Hm, moja intuicja mi podopowiada, że to jednak nie on. To by było za łatwe. Z niecierpliwością czekam na kolejny. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postanowiłam, że rozdziały nie będą zbyt długie, abym mogła je częściej dodawać :)

      Usuń
  2. Pięknie napisane ♥ Blog Cudny : ) Czekam na kolejne opowiadanie ; ) Zapraszam : http://spelniaj-swoje-marzenia.blogspot.com/ Obserwuję : ) Pozdrawiam Serdecznie ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju jak Ty cudownie piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba jestem pod wrażeniem http://marciaaaxd.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. fajnie piszesz :)

    zapraszam do mnie, może Ci się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń